W samo południe


W samo południe

Tytuł oryginalny: High Noon

reżyseria: Fred Zinnemann

USA, 1952

Są filmy, które przechodzą do historii kina i stają się legendą. Do takich filmów należy "W samo południe" - western, który jest czymś więcej niż zwykłą historią z Dzikiego Zachodu...

Will Kane (Gary Cooper), były szeryf małego miasteczka, właśnie bierze ślub i zamierza wraz z młodą żoną (Grace Kelly) rozpocząć nowe, spokojne życie farmera, gdy niespodziewanie odbiera telegram. Groźny bandyta (Ian MacDonald)), którego Will wsadził niegdyś za kratki, wyszedł na wolność i razem ze swoją bandą zamierza wrócić, by wyrównać rachunki. Przyjedzie do miasta pociągiem w samo południe... Kane ma ogromne poczucie odpowiedzialności, nie może więc odejść pozostawiając sprawy niedokończone... Ale miasto się boi i szeryf zostaje sam... Czy znajdzie się ktoś, kto mu pomoże?

"W samo południe" uznawane jest za dzieło wybitne tak przez krytyków, jak i widzów. Ta z pozoru prosta opowieść kryje głębokie prawdy o ludzkiej naturze. Osamotnienie szeryfa Kane'a w obliczu starcia ze śmiertelnym wrogiem, odwrócenie się od niego "przyjaciół", konieczność sprzeniewierzenia się własnym zasadom moralnym... W połączeniu z doskonałą, bardzo oszczędną grą aktorską i przejmującą muzyką Dimitri Tiomkina tworzą film przejmujący i przykuwający do ekranu. Jeśli więc jeszcze go nie widzieliście - zobaczcie koniecznie, naprawdę warto.

 

I ciekawostka - poster do filmu zainspirował Tomasza Sarneckiego do stworzenia plakatu, zachęcającego Polaków do wzięcia udziału w pierwszych wolnych wyborach 4 czerwca 1989. Wywiad z T. Sarneckim i historię powstania tego plakatu znajdziecie tutaj.

 poleca: L.Ch.

więcej informacji: www.filmweb.pl i www.imdb.com

 

Gra


Gra

tytuł oryginalny: The Game

reżyseria: David Fincher

USA; 1997

David Fincher to reżyser będący kompetentnym rzemieślnikiem kina gatunkowego, artystą stworzonym do kręcenia ponurych, inteligentnych thrillerów. Jego "The Game" z 1997 jest tego niezbitym dowodem.

Historia koncentruje się na losach wiodącego schematyczne, nudne życie, pławiącego się w bogactwie Nicolasa Van Ortona. Za radą brata korzysta on z oferty organizacji Consumer Recreation Services, mającej z okazji jego 48 urodzin nieco go „rozerwać". Wkrótce Nicolas stanie do walki na śmierć i życie w pułapce, w której nikomu nie można ufać i w nic nie można wierzyć. Otrzyma tym samym silny zastrzyk adrenaliny, której jego codzienność była dotychczas pozbawiona….

Fincher jeszcze przed "Grą" odsłonił przed światem swój wielki talent do tworzenia enigmatycznych filmów grozy. Jego "Siedem" było konwulsyjnym dreszczowcem traktującym o przemocy powodowanej przez obsesję na punkcie religii. Z kolei w "Dziewczynie z tatuażem" obłęd miał swe podstawy w ideologii morderców. "Gra" nie porusza problematyki szaleństwa. Nie udziela nam odpowiedzi na dotknięte tematy. "The Game" raczej zadaje pytania, zmuszając nas do konfrontacji z naszą naturą i światopoglądem. Czy ze strachu możemy czerpać hermetyczną, wręcz perwersyjną przyjemność? Czy zakłamana egzystencja może uczynić życie ciekawszym? Jak czuje się osoba-marionetka żyjąca w świecie iluzji? Na te pytania film nam nie odpowie, za to zada je w nieprzeciętny, intrygujący sposób.

Choć "Gra" nie jest filmem ani rewolucyjnym, ani doskonałym, to nadal mamy tu do czynienia z olśniewającym thrillerem, wypełnionym po brzegi mroczną atmosferą i szaleńczym spokojem. Nie ma w nim paniki reżyserskiej, autoerotyzmu twórcy, naddatku treści lub estetyki. Końcowy odwrót fabuły do góry nogami nie służy tu uzupełnieniu scenariuszowych luk, czy usprawiedliwieniu filmowych absurdów, jak miało to miejsce w pseudo-inteligentnym "American Psycho". I chociaż talent aktorski Michaela Douglasa nie został w pełni wykorzystany, oglądając dzieło Finchera chwilami czułem się, jakbym miał przed oczyma (nie boję się tego powiedzieć) obraz mistrza kina grozy Alfreda Hitchcocka. Trzymający w napięciu, pozytywnie zakręcony, fantastyczny film.

poleca: Szymon

więcej informacji: www.filmweb.pl, www.imdb.com

Co jest grane, Davis


Co jest grane, Davis?

tytuł oryginalny: Inside Llewyn Davis

reżyseria: Ethan i Joel Coenowie

Francja, USA, Wielka Brytania; 2013

 Inside Llewyn Davis” to nie tylko najlepszy film 2013 roku, ale też drugie, po cudnym „To nie jest kraj dla starych ludzi”,  największe osiągnięcie Ethana i Joela Coenów.

Tym razem wybitni twórcy stworzyli ujmującą, chłodną opowieść o muzyku Llewynie Davisie, ukazując na jego przykładzie naturę duszy artystycznej, czyli źródła wyjątkowości, szacunku i wiecznej męki zarazem. Podoba mi się, że w czasach, gdy ogrom filmów przepełniony jest ckliwością, patosem i szybkim tempem opowiadania historii, Coenowie całkowicie pozbawiają „Inside Llewyn Davis” owych zjawisk. Odrzucają na bok wszelką histerię i melodramatyzm, a ich filmowa narracja jest niezwykle subtelna, wyciszona.

Poza tym film jest znakomicie zagrany (Oscar Isaac, Justin Timberlake, i in.), atrakcyjny wizualnie oraz zgrabnie przemieszcza się pomiędzy gatunkami, łącząc ze sobą dramat, komedię, musical i film drogi.


poleca: Szymon

więcej informacji: www.filmweb.pl, www.imdb.com